piątek, 7 sierpnia 2015

Pocztówka z Warszawy










Mojej Warszawy nie zobaczy już nikt
tych murów i ludzi wrosłych w gruzy 
pozostanie wam nadzieja jak śmierci kosa 
którą teraz kurczowo ściskam aż do krwi  

Widzę falujące zgliszcza mojego miasta
obróconego w morze ruin i łez
mur za murem pada dom i człowiek to rzeź
świat milczy płonie cisza która nie leczy ran

Gdy skończy się warszawski dzień 
pozostanie po nas tylko sześć wierszy
ułożonych na krzyż i przez sto lat
milczenie na baczność o siedemnastej

3.08.2012

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz